Artykuł

lip 23 2011
0

Braki w integracji i inne słabości serwisu Google+

Nigdy nie ukrywałem, że lubię Google. Na co dzień korzystam z bardzo wielu produktów i usług udostępnionych przez Giganta z Mountain View, nie sposób nawet ich tu wszystkich wymienić. Idąc dalej tym tokiem myślenia, można nawet stwierdzić, że jestem uzależniony od Google. Siłą rzeczy, musiałem zatem spróbować swoich sił w Google+.

Zaproszenie udało mi się zdobyć już w pierwszym tygodniu i testuje tą usługę do dziś. Nie będę pisał co mi się podoba i co można znaleźć w Google+ (po części wyniknie to później), bo zostało to już powiedziane w bardzo wielu miejscach sieci - po co tworzyć niepotrzebny duplicate content :). Chciałbym się skupić zatem na tym, co mi się nie podoba oraz czego mi brakuje w chwili obecnej w Google+, ze szczególnym naciskiem na integrację usług już udostępnionych przez Google wcześniej.

Ludzi!

Głośne hasła mówią, że na Google+ jest już około 20 milionów osób, jest to zapewne dużo, zważywszy na fakt, że usługa jest na razie zamknięta i dostępna dla osób posiadających zaproszenie zaledwie od kilku tygodni. Jednak jeśli rozbić te ilość na wszystkie kraje, to okaże się, że liczba osób, które posiadają konto w Polsce jest stosunkowo mała. Sam w swoich kręgach mam w tej chwili około 30 osób, z czego 1/3 to znane sieciowe polskie i zagraniczne osobistości. Asynchroniczny system kręgów pozwala mi na śledzenie publicznych wpisów tych osób.

Jeśli porównam te statystyki choćby z Facebookiem, to okazuje się, że Google+ na tym polu wypada kiepsko (zważywszy również na fakt, że na Facebooku w znajomych mam tylko osoby, które faktycznie znam). Może sytuacji się poprawi po otwarciu serwisu? Niewątpliwie potrzeba tutaj czasu.

Ruchu

Mała liczba osób, przekłada się na mały ruch. Większość moich znajomych z Google+ ma również konto na Facebooku, gdzie każdy z nich ma szersze grono osób znajomych niż właśnie w usłudze Google'a. Logicznym wydaje się więc publikowanie treści, w serwisie w którym informacja może dotrzeć do szerszej grupy zainteresowanych.

Każda nowa osoba, wypróbuje obecny pakiet usług w kilkanaście-kilkadziesiąt minut - później przychodzi jednak nuda, bo nie ma się do kogo odezwać. Jedynymi którzy piszą, są w głównej mierze znani i lubiani w sieci. Czyli np. popularni blogerzy, pracownicy Google'a itp., których już w chwili obecnej do swoich kręgów dodały setki a często i tysiące osób.

Prywatnych wiadomości

Jeśli znamy prywatny adres mailowy wybranej osoby, to zawsze możemy do niej szybko skrobnąć maila. Gmail z założenia i tak umieszcza wiadomości w wątkach, więc sumarycznie będziemy się komunikować prawie jak na Facebooku.

Prawie robi jednak różnicę, a różnicą jest to, że sam Google+ nie jest wyposażony w te funkcje i jeśli nie mamy czyjegoś adresu e-mail (nie poznamy go w momencie przyjęcia do znajomych, jeśli nie znaliśmy go wcześniej) to nie napiszemy do takiej osoby wiadomości.

Alternatywnie, możemy napisać w strumieniu wiadomość ukierunkowaną tylko dla tej osoby, osoba ta będzie mogła z kolei odpowiedzieć na naszą wiadomość komentarzem, ale IMHO nie jest to takie wygodne jak prywatne wiadomości.

Integracji usług

Jak na razie, tylko narzekałem i można by sobie pomyśleć, że to całe Google+ jest złe. Prawda jest taka, że jest to całkiem fajny produkt, ale w stosunkowo wczesnym stadium rozwoju.

W chwili obecnej, Google posiada cały wachlarz produktów i usług, które niestety same w sobie bywają mało spójne, a przez to potrafią się również dublować.

W poniższych podpunktach, opiszę kilka produktów i usług, które można by zintegrować z Google+ z ogólnym pożytkiem.

Android

Aplikacja na Androida (od kilku dni również na iOS) to jeden z mocniejszych punktów Google+. Oprócz funkcji strumienia i podglądu kontaktów, oferuje bardzo ciekawą funkcje, która pozwala na automatyczne wysyłanie zdjęć oraz materiałów video przez nas utworzonych do konta Google+. Materiały trafiają z automatycznym ustawieniem prywatności i do momentu udostępnienia są widoczne tylko dla nas. Oczywiście opcje te można wyłączyć.

Jaką zatem wadę możemy znaleźć w tym przypadku? Dla mnie największa wada to kiepska synchronizacja kontaktów Google+ z kontaktami z naszej książki telefonicznej. Po dodaniu osoby do kręgu, automatycznie zostaje ona dodana do naszej książki kontaktowej w Gmailu, czyli tworzony jest dla niej kontakt typu Google, jednak poza utworzonymi przez nas grupami.

Na tym jednak integracja się kończy, nie możemy wykonać żadnej dodatkowej akcji, nie mamy też żadnych benefitów z tego tytułu, tak jak ma to miejsce np. w przypadku kontaktów z Facebooka.

Blooger

Choć sam osobiście nie korzystam z Bloogera, wydaje się być logicznym powiązanie go z Google+. Można by np. stworzyć dla użytkowników kolejną zakładkę w profilu, która prezentowała by ich najnowsze wpisy/komentarze z Bloogera. W końcu Google+ ma spajać, prawda?

Według nieoficjalnych plotek, marka Blooger ma wkrótce zniknąć i zostać zastąpiona przez Google Bloogs, co sugeruje planowane działania przy tym produkcie. Czy tak będzie w istocie, to wykaże już czas.

Buzz

Buzz, przez większość zapominany pojawił się na osobnej zakładce w profilu Google+. Jak na mój gust, powinien już dawno zostać zakopany. W tej chwili użytkownik nie wie, czy powinien się podzielić linkiem na Buzzie, czy może w strumieniu, czy też może tu i tu?

Wszystko to prowadzi do powielania istniejących już funkcjonalności, a tym samym do dezorientacji i być może nawet irytacji użytkowników.

Chrome

Zintegrować można by również Chrome'a - czemu by nie - prawda;)? Co by można tutaj dodać? Na pierwszy rzut oka, można by rozbudować zakładki o linki, którym przydzieliliśmy +1. Skoro już taka informacja pojawia się w naszym profilu, to z Chrome'a byłaby by dostępna zawsze i szybko. Nawet z poziomu stron innych niż Google.

Czytnik

Może i czytnik Google'a jest niszowy i mało popularny, ale ludzie z niego jednak korzystają. Ba sam nawet z niego korzystam (no dobra, ostatnio to coraz częściej korzystam z Feedly), które wykorzystuje Czytnik pośrednio - ale jednak).

Wydaje się zatem, że implementacja funkcjonalności typu Udostępnij w Google+ powinna być banalna i raczej łatwa do wymyślenia. Widać jednak programiści Googla stwierdzili inaczej i bez kopiuj/wklej się w tej chwili nie obejdzie;). Za to z powodzeniem, możemy szybko publikować do Buzza, którego trochę wcześniej w tekście, chciałem pogrzebać...

Druga kwestia, którą warto poruszyć przy okazji czytnika, to nowość wprowadzona w Google+ czyli Iskry (Sparks). Iskry pozwalają na subskrypcje wybranych przez nas tematów (na starcie otrzymujemy kilka sugestii od Google). Wpisy do wybranych tematów, trafiają prosto z wyszukiwarki.

Jak na mój gust, to po części wygląda to na próbę zastąpienia RSSu. Czy jednak jest tutaj sens zastąpienia technologii, która funkcjonuje dłużej niż jakikolwiek serwis społecznościowy? Może warto byłoby by w to miejsce przenieść wspomniany wcześniej Czytnik , który jako tako się sprawuje (z pewnością przydałby mu się nowy interfejs), a być może dzięki małej promocji, zyskałby na popularności.

W tym miejscu, warto dodać, że Czytnik również dostarcza rekomendacje źródeł, które warto śledzić, bazując na podstawie subskrypcji z naszych obecnych kanałów.

Dokumenty

Przyznaje się bez bicia, że nigdy dokładnie nie zgłębiłem dokumentów Google, ale już na pierwszy rzut oka, wydaje się że Google+, mógłby posłużyć jako wspaniała platforma dla pracy grupowej. Jeśli dodać tylko trochę mechanizmów, które pozwalały by na współdzielenie plików dokumentów, śledzenia zmian (mechanizmu znanego choćby z Worda) to mogło by z tego zrobić się naprawdę fajne narzędzie. A jeśli dodamy już dostępną obecnie w Google+ funkcje spotkań, (Hangouts) to kroi nam się duży, biznesowy hit:)

Gmail

Gmail to obok wyszukiwarki druga najpopularniejsza z usług Google i to tutaj też znajduje się duże pole do popisu dla pracowników Googla.

Po pierwsze, warto byłoby rozszerzyć niedawno wprowadzony Peopole widget. Informacje zawarte w Google+, aż proszę się o umieszczenie w tym miejscu (podobnie jak robi to popularne rozszerzenie Rapportive, tylko że bazuje ono na danych np. z Facebooka, Twittera, LinkedIn...). Niewątpliwie zdjęcie wybranego kontaktu byłoby miłym dodatkiem (zapewne szczególnie, gdy jest to bliska nam osoba:)). Jak to się mówi - jeden obraz wystarczy za tysiąc słów.

Druga kwestia, to brak spójności w kontaktach. Kiedy dwa lata temu kupiłem mojego pierwszego Androida, jedną z pierwszych rzeczy było utworzenie kontaktów Google dla wszystkich moich znajomych, uporządkowanie ich w grupy itp. Teraz pojawia się Google+ ze swoimi kręgami. Mając moich znajomych w kontaktach, muszę każdego z nich kliknąć i poprzestawiać sobie do odpowiedniego kręgu, choć w chwili obecnej mam ich bardzo dobrze zgrupowanych w Gmailu. Czy jest tu jakaś logika?

YouTube

Na koniec YouTube. YouTube, czyli serwis przejęty przez Google, który jak na mój gust, wciąż jest kiepsko zintegrowany z pozostałymi usługami Google. Ja wiem, że serwis został przejęty od innego podmiotu, który miał swoją bazę danych, strukturę kont itp., ale przez tyle lat, chyba można było to jakoś znormalizować i bardziej zintegrować z samym Google - prawda? W końcu pracuje tam naprawdę wiele tęgich umysłów.

Patrząc na screen 5, wygląda na to że jednak nie, a przed Google jeszcze wiele pracy, jeśli zamierzają włączyć YouTube do profili Google+, a moim skromnym zdaniem powinni.

To właśnie filmami z YouTube użytkownicy dzielą się bardzo często, a brak jakiejś integracji w przypadku Googla, to byłby po prostu wstyd.

Podsumowanie

Google+ to kolejne podejście giganta z Mountain View do sieci społecznościowych, które obecnie są na topie. Po próbach z Google Buzz, a także Google Voice (który nawet oficjalnie nie dotarł do Polski), wygląda że przed Google+ stoją całkiem dobre perspektywy. Siłę i potencjał Google+, zweryfikują jednak prawdziwi użytkownicy, którzy w tej chwili całymi grupami przesiadują na Facebooku, prowadząc własne farmy, rozwiązując quizzy i czatując wzajemnie.

Przed Google jeszcze wiele pracy, o czym mogą świadczyć treści zawarte w tym wpisie, które zresztą nie muszą być wcale zrealizowane, bo to w głównej mierze, moje własne widzi mi się, oparte częściowo na teoriach zasłyszanych w sieci.

Data ostatniej modyfikacji: 13.11.2011, 14:27.

Podoba Ci się ten wpis? Powiedz o tym innym!

Send to Kindle

Komentarze

blog comments powered by Disqus