Artykuł

google.com/inbox google.com/inbox
lis 05 2014
0

Google Inbox? Chyba jeszcze zaczekam

Google Inbox wydaje się być w ostatnim czasie na ustach wszystkich. Jesteśmy bowiem nauczeni doświadczeniem, że jeśli Google wydaje jakiś nowy produkt, to nie można przejść obok niego obojętnie i wypada przynajmniej zorientować się o co w tym wszystkim chodzi. Ograniczenie narzucone przez zaproszenia (czyli trick który pierwotnie zastosowano również w samym Gmailu), jeszcze bardziej nakręca cały szum wokół usługi, która w pewnym sensie póki co jest odrobinę elitarna. Na dodatek hasła typu kolejna rewolucja od Google, czy też Google naprawia pocztę zwiastują naprawdę wielką bombę. Wypada więc to wszystko sprawdzić samemu;-)

Sam trochę naczekałem się na zaproszenie, ale w końcu przyszło w odpowiedzi na mojego maila, którego napisałem do Google i którego napisać może każdy z Was (nie mam żadnych wtyków w Google i nie należę do grona sieciowych celebrytów;-) Teraz, po dwóch dniach testów, mogę podzielić się z Wami moimi osobistymi odczuciami i wrażeniami związanymi z tą usługą, a także odpowiedzieć na pytanie, czy w tej chwili tak naprawdę jest warto czekać na Google Inbox.

Pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenia są całkiem pozytywne. Znajdziecie tutaj płaski, kolorowy interfejs, z przeniesionym w webowe realia material designem. Centralnym elementem samej usługi jest skrzynka odbiorcza, w której z automatu mamy pogrupowane maile według 7 grup:

  • Podróże
  • Zakupy
  • Finanse
  • Społeczności
  • Powiadomienia
  • Fora
  • Oferty

Jest to więc w pewnym sensie pewne rozszerzenie do wprowadzonych wcześniej w Gmailu kart (Oferty, Społeczności). W moim odczuciu w tym przypadku wszystko to działa znacznie lepiej. Mamy więcej kategorii, a i sam proces filtrowania poczty funkcjonuje wybornie. Można powiedzieć, że Google nie zmarnował tych wszystkich lat i skutecznie przeanalizował otrzymywane przez nas maile, a także stworzone filtry;-)

Jeśli mimo starań wujka G., maile nie trafiają do końca tam gdzie byście chcieli, to zasadniczo macie dwa wyjścia:

  • Możecie dodać własne foldery i filtry, dokładnie tak jak robiliśmy to wcześniej Gmailu
  • Możecie przemieszczać pocztę pomiędzy poszczególnymi folderami, a Google weźmie do serca sobie Wasze preferencje;-)

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz - jeśli dodacie nowe filtry, bądź też usuniecie te wcześniej stworzone w Gmailu, to Wasze działania będą miały również wpływ na główną usługę poczty od Google. W pewnym sensie trzeba więc wybrać albo Gmail, albo Inbox, ponieważ obie usługi mają odrobinę inną filozofię.

Jedną z istotnych nowości jest również możliwość odkładania maili na później (dzięki tej funkcji wrócą one magicznie do folderu Odebrane w zadanym przez nas czasie), a także możliwość oznaczania maili jako gotowe - w ten sposób nasza skrzynka funkcjonuje w pewnym sensie również jako lista zadań, gdzie możemy oznaczać konkretne elementy jako zrealizowane (Opcja gotowe to tak naprawdę nowa nazwa opcji Archiwizuj znanej z Gmaila).

Nie można również zapominać o funkcjonalnościach znanych z Google Now, które np. na podstawie kontekstu naszej poczty, wyświetlą informacje na temat najbliższego lotu. Nowości jest więc całkiem sporo, aczkolwiek jest jeden mały problem, bo gdzieś w tym wszystkim zapomniano o samej poczcie...

A gdzie tu właściwie jest poczta?

No właśnie, Google w pewnym sensie chyba zapomniał o podstawach. Gdy zacząłem się bliżej przyglądać całej usłudze, to chciałem po prostu w ramach testów wysłać testowego maila. Patrząc na to, że wiele rzeczy przechodzi tutaj transparentnie z Gmaila, myślałem że tak samo będzie ze stopką maila. To był jednak błąd. Druga moja myśl była taka, że w takim razie odpowiednia opcja musi być w ustawieniach. Kolejny błąd. Ekran ustawień jest bardzo skromny, co prezentuje screen widoczny poniżej.

Jak widać, brak tu właściwie jakichkolwiek ustawień i jak już tylko pobawimy się w przesuwanie maili pomiędzy kategoriami, to praktycznie nie ma tutaj co robić.

Inną bardzo denerwującą rzeczą, jest znikający pasek boczny. Nie ma tutaj żadnej opcji przypięcia go i mimo tego, że na ekranie jest puste miejsce, to pasek i tak się chowa, jak tylko zabierzemy kursor z jego obszaru.

Pytanie również czy, nowe opcje które przekształcają skrzynkę w listę zadań, są tak naprawdę tutaj potrzebne. Osobiście już od dawna korzystam z narzędzi zewnętrznych i trudno mi w tej chwili wyobrazić sobie porzucenie Doit.im, czy Evernote na rzecz skromnych funkcjonalności oferowanych w tej materii przez Inboxa.

Podsumowanie

Trudno jest w tej chwili jednoznacznie ocenić nowy produkt Google. Z jednej strony Inbox wprowadza powiew świeżości dla użytkowników poczty Gmail, dodając nowe, bardzo dobre filtry, a także wprowadzając funkcjonalności pozwalające na lepsze zarządzanie naszą pocztą. Z drugiej zaś strony, zapomniano tutaj o podstawach, dając doświadczonym użytkownikom poczty, produkt w którym muszą oni szukać podstawowych funkcjonalności, których na dodatek bardzo często tutaj po prostu nie ma - ponownie powołam się na zagubioną stopkę.

Dlatego mimo kilku naprawę istotnych i fajnych nowości, osobiście zaczekam z przesiadką na stałe i będę bacznie śledził postępy, by znaleźć moment w którym ta usługa rzeczywiście stanie się używalna. Na razie przeprosiłem się z Gmailem;-)

Podoba Ci się ten wpis? Powiedz o tym innym!

Send to Kindle

Komentarze

blog comments powered by Disqus