Artykuł

freeimages.com freeimages.com
maj 11 2016
0

Piekło zamarzło, czyli Microsoft kiedyś i dziś

Czas stagnacji (albo jakby to niektórzy powiedzieli stabilizacji) odeszły w Microsofcie w zapomnienie. Obecnie gigant z Redmond mocno się zmienia. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale jedną z najważniejszych jest tzw. era POST-PC. Obecnie nie trzeba wymieniać peceta co rok - czy dwa, by móc odpalić najnowsze gry, czy programy. Dziś pecety stały się długowieczne. Podejrzewam, że obecnie niczym niezwykłym jest posiadać 4-5 letniego peceta. Bardzo często wystarczy dodać mu RAMu, lub też wymienić dysk na SSD, by komputer dostał drugie życie. A skoro spada sprzedaż pecetów, to automatycznie zmniejsza się popyt na system Microsoftu.

Powyższy powód jest dość poważny, ale tak naprawdę problemów giganta było więcej. Ot choćby kwestia przegapienia usług internetowych gdy pojawił się Google, a później także przespania narodzin sektora mobilnego.

Wszystko to doprowadziło do konieczności wprowadzenia zmian nie tylko w portfolio produktowym, ale również w sposobie zarządzania firmą oraz w ogólnym podejściu - chciałoby się powiedzieć do życia. Zanim jednak dojdziemy do czasów nowożytnych, przydałoby się wyjaśnić (zwłaszcza młodszym pokoleniom) termin piekło zamarzło.

Microsoft kiedyś

W latach 90-tych, Microsoft był swoistym hegemonem. W momencie gdy pojawił się Windows 95, gigant z Redmond zaczął piąć się ostro do góry. Być może nie było to rozwiązanie innowacyjne (dość rozbudowany system z nakładką graficzną miał wcześniej Apple), ale na owe czasy były to rozwiązanie otwarte. Otwarte w tamtych czasach rozumiano jednak nieco inaczej. Dziś mówiąc rozwiązanie otwarte, bardzo często mówi się o otwartości kodu. W tamtych latach, często nazywano tak rozwiązania które nie były zamknięte na konkretny sprzęt.

Nie mniej jednak Microsoft rozwijał się w tamtych latach intensywnie. Powstawały kolejne wersje Windowsów, pakiet Office, a także znienawidzony przez wielu Internet Explorer. To właśnie ten ostatni przez wielu uważany jest za największą skazę na wizerunku MS.

W momencie gdy został integralnym składnikiem systemu Windows, praktycznie wykosił konkurencję. Oczywiście takie rzeczy się zdarzają, ale Microsoft implementując IE, odszedł od używanych przez innych rozwiązań i w pewnym sensie zaczął tworzyć swój własny Internet. A ponieważ przeglądarka była niekwestionowanym liderem pod względem popularności, to szybko okazało się, że Microsoft na długie lata popsuł rozwój sieci.

Dziś Internet prawie już nie pamięta IE w tamtej postaci, ale myśle, że jest jeszcze sporo osób, u których wspomnienie tej przeglądarki szczególnie w wersji 6.0 (wprowadzona razem z Windows XP), wywołuje mrowienie na plecach.

Być może zbyt mocno skoncentrowałem się na IE w tym opisie, ale tak naprawdę, ta przeglądarka bardzo dobrze opisuje cały Microsoft z minionych lat, czyli firmę która po zdobyciu rynku zaczęła tworzyć własne standardy oderwane od rzeczywistości. Ksenofobia pełną gębą.

Właśnie przez takie podejście MS, wykształcił się termin piekło zamarzło w odniesieniu giganta z Redmond, który wypływa przy okazji każdego nietypowego zachowania dla Microsoftu.

Developers, developers, developers!

Microsoft w nowym milenium, zaczął systematycznie tracić swoją pozycję, a przyczyn tego stanu rzeczy było wiele. Ksenofobia przestała być modna, natomiast bardzo doceniana stała się ogólna otwartość. Na sile zyskiwał Open Source, Internet, a także podejście usługowe. Trzy tematy, których Microsoft kompletnie nie rozumiał. W między czasie doszło również do zmiany kapitana, ale nie był to do końca najlepszy wybór.

Steve Ballmer wierzył, że sytuację mogą odmienić deweloperzy, co dość dobitnie przekazał podczas jednej z konferencji.

Steve po części miał rację, bo .Net Framework Microsoftu cały czas rozwija się bardzo dobrze, a sam C# jest bardzo przyjemnym językiem, ale w tamtym czasie było to rozwiązanie ograniczone. Ograniczone do systemu Windows, a tymczasem świat zaczął patrzeć w zupełnie innych kierunkach. M.in. w kierunku Internetu, otwartości oraz urządzeń mobilnych.

Developers, developers, developers - once again!

Sytuacja uległa drastycznej zmianie, gdy u sterów Microsoftu zasiadł Satya Nadella. W Microsofcie w końcu zrozumiano, że na podejściu znanym z lat 90-tych, nie da się już zrobić dobrego biznesu. Firma w końcu otworzyła się na świat.

Jeśli uważnie prześledziliście kilkanaście ostatnich miesięcy, to z pewnością zauważyliście dość radykalne zmiany w ogólnym podejściu MS. Poniżej kilka najciekawszych punktów:

  • Darmowe aktualizacje Windows
  • Model usługowy dystrybucji Windows oraz Office
  • Spory nacisk na rozwiązania Cloud Computing
  • Open Source - otwarcie kodu wielu bibliotek i rozwiązań
  • Visual Studio Community
  • Visual Studio Code
  • Otwarcie na Mac OS oraz Linuxa
  • Windows na każde urządzenie - w tym IoT
  • Stworzenie bardzo dobrych aplikacji mobile na konkurencyjne systemy
  • Przejęcie Xamarina i otworzenie jego kodu

Widzicie teraz kontrast w stosunku do MS z przeszłości? Open Source? Oprogramowanie na konkurencyjne systemy? C# na Macu i to oficjalnie od Microsoftu? Darmowy Windows? Darmowe Visual Studio!? Jeszcze 5 lat temu, żadna z tych rzeczy była nie do pomyślenia, a dziś to nasza codzienność. Hasło developers, developers, developers pasuje dzisiaj dużo bardziej niż za czasów Steve'a Ballmera.

Wystarczy tylko spojrzeć na fakt otwarcia kodu rozwiązań MS, stworzenie darmowej wersji VS oraz utworzenie nowego i rewelacyjnego narzędzia jakim jest Visual Studio Code, by zdać sobie sprawę, że to właśnie w programistach Nadela pokłada dużą wiarę. Z każdym kolejnym tygodniem, Microsoft dopieszcza coraz bardziej tę grupę i to w każdym obszarze. Czy przyszłość zatem należy do giganta z Redmond? Czas pokaże, ale na pewno przestała ona być czarno-biała:)

Podoba Ci się ten wpis? Powiedz o tym innym!

Send to Kindle

Komentarze

blog comments powered by Disqus