Artykuł

sty 24 2012
0

Chmury, prywatność i bezpieczeństwo w Internecie

Wraz z rozwojem Internetu, kwestia prywatności w sieci budzi coraz więcej kontrowersji. Najgorszy jednak jest fakt, że na tej płaszczyźnie często pojawia się wiele konfliktów, ponieważ dochodzi do starcia pomiędzy dwoma skrajnie nastawionymi frakcjami. Z jednej strony pojawiają się osoby, które chcą dzielić się wszystkim, z drugiej zaś pojawiają się jednostki, które boją się podać choćby własnego imienia, nazwiska czy zdjęcia.

Nie krytykuje tutaj żadnej z postaw, choć nie ukrywam, że bliżej mi jednak w kierunku udostępnienia informacji niż skrajnego ich chomikowania na własny użytek. O tym dlaczego tak uważam, postaram się napisać szerzej w dalszej części wpisu.

Uważam również, że należy zauważyć różnicę pomiędzy dobrowolnym udostępnianiem treści oraz informacji w sieci (np. na portalach społecznościowych), a skrajna inwigilacja naszej sieciowej działalności, jaką może zaoferować nam w przyszłości np. szeroko komentowana obecnie ACTA. Podobnie jak większość Internautów (jeśli nie wszyscy) sprzeciwiam się tej ustawie (jednak w sposób pokojowy).

Na wstępie mała prośba. Wiem, że temat prywatności budzi wiele kontrowersji i dyskusji, ale jeśli chciałbyś/chciałabyś zostawić komentarz obrażający kogoś, lub czyjeś uczucia - przemyśl to dwa razy. Zastrzegam sobie prawo możliwości moderacji takiego komentarza.

Czym jest prywatność?

Według Wikipedii, prywatność:

To termin, który - w najszerszym znaczeniu - określa możliwość jednostki lub grupy osób do utrzymania swych danych oraz osobistych zwyczajów i zachowań nieujawnionych publicznie.

Wydaje mi się, że jest to dość trafna definicja również w przypadku Internetu. Jednak jeśli rozpatrzyć te definicję w szerszym świetle to można się zastanowić, jakie nasze dane stanowią naszą prywatność? Czy w moim przypadku będzie to moje imię i nazwisko? Jeśli tak, to czy powinienem je ukrywać i podpisywać się pseudonimem?

Na powyższe pytania, niech przyjdzie pewna analogia z życia codziennego. Każdego dnia, idziemy do pracy/szkoły, utrzymujemy tam kontakt z pewną grupą osób która zna nas z imienia/nazwiska. Siłą rzeczy zdarzają się sytuacje, w której nasze dane tego typu trafiają do jednostek przez nas nieznanych. Czy należy się w tym momencie burzyć? Lub zapytam inaczej, czy kogoś z Was to denerwuje, że ktoś przypadkiem, lub świadomie poznał Wasze imię i nazwisko w rzeczywistym w świecie i czy w gruncie rzeczy w jakiś sposób narusza to Wasze bezpieczeństwo? Wydaje mi się, że nie i takie same stanowisko mam w przypadku Internetu. Tak samo zaklasyfikował bym również np. wiek, zdjęcie, czy choćby miejscowość zamieszkania.

Oczywiście w tym przypadku niektórzy z Was mogą stwierdzić, że udostępnienie tych danych narusza Waszą prywatność, co w gruncie rzeczy jest zgodne z definicją, dlatego też uważam, że definicja prywatności jest uzależniona od nas samych i dla każdej z osób, prywatność może obejmować więcej lub mniej informacji.

Przyczepił bym się również do słowa publicznie - czy publicznie znaczy cały świat, czy też publicznie oznacza ludzi innych niż my sami? Czy może definicja odnosi się do wycieku danych poza krąg naszych znajomych? Jest tu wiele pytań, do których paść może wiele różnych odpowiedzi.

Osobiście, stawiam prywatność w świecie rzeczywistym na równi z tą internetową i nie spojrzę na kogoś krzywo w sieci, za to że zna moje imię i nazwisko, a może również i wiek. Pamiętajcie również, że w sieci większość serwisów umożliwia limitowanie dostępu do treści dla określonych kręgów, w których mogą znajdować się zaufane nam osoby. Czy jest to bezpieczne i czy nie pogwałca naszej prywatności? W gruncie rzeczy w dużym stopniu zależy to od nas samych i o tym postaram się powiedzieć w kolejnych akapitach.

Moja definicja prywatności

Przedstawiona wyżej definicja, pochodzi tak jak zaznaczyłem z Wikipedii. Osobiście prywatność zdefiniowałbym raczej w następujący sposób. Prywatność to wszelkie nasze dane, których ujawnienie:

  • Może nam zaszkodzić w dowolny sposób
  • Może zagrozić naszemu bezpieczeństwu
  • Może narazić na straty finansowe
  • Przynieść wstyd, rozczarowanie, kłótnie

Termin ten zastosowałbym dokładnie w ten sam sposób w świecie rzeczywistym oraz Internecie.

Oczywiście ujawnić możemy dużo rzeczy i nie powinno nam to przynieść żadnej zguby, o ile będziemy myśleć, co publikujemy w sieci później. Nieprzemyślanym posunięciem było by np. zamieszczenie publicznie statusu typu Nie będzie mnie w tydzień w domu, w momencie gdy jakiś czas wcześniej udostępniliśmy publicznie nasz adres. Takie małe zaproszenie dla złodziei?

Czy mam szanse na prywatność w sieci?

W gruncie rzeczy, jest to bardzo trafne pytanie, a odpowiedź na nie zależy w dużej mierze od Waszej definicji prywatności. Jeśli jest ona zbieżna z moją powyższą, to w macie na to spore szanse. Jeśli natomiast, razi Was to, że gdzieś mogło pojawić się Wasze imię i nazwisko (pomijam fakt, że w całej Polsce może być kilkadziesiąt osobników o dokładnie tych samych danych), jeśli drażnią Was wszechobecne ciasteczka, to zadanie to będzie niewątpliwie znacznie trudniejsze. Można by powiedzieć - że prawie niemożliwe.

Dla przykładu, możemy posługiwać się wszędzie pseudonimem, podczas rejestracji maila podać fikcyjne dane (może to być jednak sprzeczne z regulaminem danej usługi), a w przypływie szaleństwa możemy nawet zrezygnować z maila (jednak zamknie nam to wiele drzwi w sieci). Możemy również skorzystać z jakiegoś VPNa/innej usługi związanej z anonimowym dostępem do sieci (np. z naszego rodzimego Ricco VPN) oraz zaostrzyć politykę związana z ciasteczkami. Wszystko to doprowadzi w pewnym stopniu do większej anonimowości, ale tak czy siak, dane te muszą być logowane przez operatorów i w przypadku potencjalnego zagrożenia, bądź też podejrzenia łamania prawa, odpowiednie służby mogą zażądać takich logów. Przyznaję się, że nie wiem jak to do końca wygląda w praktyce (nie miałem styczności z takim zdarzeniem), ale ustawy, o których szczególnie w ostatnich jest głośno (np. ACTA) mogą tylko ułatwić nasze śledzenie, nawet jeśli nie będzie żadnych dowodów winy przeciwko potencjalnemu Internaucie.

Prywatność a serwisy społecznościowe

Prywatność w serwisach społecznościowych, to dość newralgiczny temat, ponieważ na nasze własne życzenie jest ona w tym przypadku bardzo ograniczona. Jeśli spojrzymy np. na Facebooka, czy też Google+, to nawet przy minimalnym wypełnieniu profili informacjami, zdradzamy wiele swoich zachowań, przyzwyczajeń oraz nawyków.

Wielką niepewność wywołują w tym przypadku właśnie ustawienia prywatności, ponieważ nigdy nie wiadomo, kto dokładnie jakie dane zobaczy (pod tym względem + dla Google+, za funkcje umożliwiającą wyświetlanie profilu z perspektywy konkretnej osoby).

Ponadto, w serwisach tego typu zdarzają się usterki, czego doświadczył choćby sam Mark Zuckerberg, kiedy to Jego prywatne zdjęcia były przez pewien krótki okres dostępne publicznie..

Generalnie w serwisach tego typu, powinniśmy publikować informacje z głową (nawet jeśli zadbamy o odpowiednie ustawienia prywatności) oraz pamiętać o potencjalnych następstwach wcześniej opublikowanych danych.

Powinniśmy również pamiętać, by nie lubić wszystkiego co popadnie. Grupy typu Jak polubi to 10 tys. osób to nazwę mojego syna Pomysłowy Dobromir z reguły wykorzystywane są do budowania farm fanów, których później można sprzedać na Allegro.

Odradzam również korzystanie z podejrzanych stron, w momencie gdy jesteście zalogowani do Facebooka. Zdarzyło mi się raz, że wszedłem na jakiś link z jednego z dużych polskich portali to automatycznie polubiłem coś, czego nigdy nie miałem zamiaru zrobić.

Złośliwi webmasterzy są w stanie podpiąć kod polubienia w obszarze całej strony. Wystarczy wtedy kliknąć w dowolnym miejscu strony, by polubić niechciany link.

Generalnie Facebook może być bardzo niebezpieczny, jednak mnie osobiście szczególnie drażni publikacja na tablicy wszystkiego co polubię i niepotrzebne spamowanie tym faktem moich znajomych. Jak dla mnie, znacznie lepiej rozwiązano to na Google+.

Prywatność a Google

Problem prywatności poruszany jest również często w kontekście wyszukiwarkowego giganta. W tym miejscu, widoczny jest proceder częściowo podobny do tego znanego z Facebooka. Google śledzi naszą historię wyszukiwania i w tym kontekście stara się nam podstawić jak najlepiej dobrane reklamy. Dane te, nie są w żaden sposób publikowane, lecz jedynie przetwarzane przez boty Google. W moim odczuciu, jest to mniejsze zło, aniżeli system śledzenia na Facebooku, tym bardziej, że możemy wyłączyć wiele opcji związanych z reklamami oraz śledzeniem historii z poziomu konta Google.

Mnie osobiście nie przeszkadza gromadzenie historii w Google. W gruncie rzeczy wielokrotnie okazało się być to dla mnie naprawdę przydatne - w szybki sposób mogłem odnaleźć wcześniej wyszukany, ale nigdzie nie zapisany odnośnik, a jeśli naprawdę zależy nam na prywatnym surfowaniu zawsze możecie się wylogowywać z Google, lub korzystać z przeglądarki w trybie prywatnym.

W przypadku Google, naprawdę polecam co jakiś czas odwiedzić Google Dashboard, by zweryfikować zgromadzone przez nas dane na koncie Google - czasem można się przerazić;)

Polecam również autoryzację dwuetapową, dzięki czemu zwiększymy bezpieczeństwo naszego konta:)

Prywatność w chmurze

Wiele szumu toczy się w ostatnim czasie również wokół Cloud Computingu. Niektórzy, pokochali go i z miejsca korzystają, z kilku a nawet kilkunastu tego typu usług. Istnieje również druga frakcja, która obawia się powierzenia swoich prywatnych, często newralgicznych danych w obce ręce. Wszystko jest oczywiście kwestią zaufania, ale nie ma się co oszukiwać, że rynek IT coraz bardziej zmierza w tym kierunku i proces ten będzie się raczej tylko pogłębiać.

Osoby negatywne nastawione do tego zjawiska, ze względu np. na potencjalne ryzyko utraty danych, awarii tego rodzaju usług, czy też zwyczajnej obawy, że ktoś te nasze dane będzie wertował, mógłbym zapytać w tym momencie, czy kiedykolwiek korzystały z poczty elektronicznej i czy kiedykolwiek wykorzystali tą formę komunikacji do przesyłania prywatnych/newralgicznych danych?

Patrząc obiektywnie, to właśnie poczta elektroniczna jest sztandarowym przykładem przetwarzania w chmurze. Nasze dane znajdują się na obcym serwerze, u obcego dostawcy. Potencjalnie serwery usługodawcy narażone są na awarie (dobry dostawca będzie mieć jednak skalowalny system, który poradzi sobie z awariami) oraz na wyciek informacji, jednak wielu osobom to nie przeszkadza w ich użytkowaniu, a jednocześnie krytykowaniu samego Cloud Computingu. Czy nie jest to jednak mała hipokryzja?

Prywatność a ACTA

Ciężko w tak gorącym okresie nie wspomnieć o ACTA choćby krótkim akapitem, dlatego teraz też to czynię. Nie będę już się rozpisywał co to jest (o tym możecie szerzej poczytać np. tutaj), ale warto wiedzieć, że ta umowa przynajmniej pozornie nie uderza w naszą prywatność oraz bezpieczeństwo w sieci. Zasięg tej umowy oraz możliwości prawne są jednak na tyle szerokie, że może docelowo zostać wykorzystana do różnych celów ograniczających wolność, swobodę wypowiedzi, a w także w szerszej perspektywie naszą prywatność oraz bezpieczeństwo w sieci. ACTA pozwala na zastosowanie szeregu środków prawnych oraz działań prewencyjnych w momencie gdy tylko zajdzie jakiekolwiek podejrzenie, że dana osoba mogła zrobić coś złego (np. udostępniać nielegalne oprogramowanie chronione prawem autorskim).

Zapisy tej umowy, w dłuższej perspektywie czasu mogą doprowadzić również do większego śledzenia ruchu generowanego przez Internautów u ich operatorów. Wszystko to są tylko gdybania, jednak są one uwarunkowane prawnie i być może, całkiem niedługo mogą stać się one naszą przykrą rzeczywistością.

Podsumowanie

Przyszła pora na podsumowanie. Dla mnie prywatność w sieci, to utożsamienie bezpieczeństwa we wszystkich sferach mojego życia, które mogły by zostać zachwiane wyjawieniem danych newralgicznych z mojego punktu widzenia, przy czym za dane newralgicznie nie uważam np. imienia, nazwiska, czy też mojego wieku.

Zdaje sobie również sprawę, że jako bloger podpisujący się imieniem i nazwiskiem, sam upubliczniam swoją osobę w sieci i robię to z pełną świadomością. Dlatego też uważam również, że główny wpływ na naszą prywatność mamy my sami. Jeśli obawiacie się utraty prywatności poprzez sieci społecznościowe, albo wyszukiwarkę Googla, to przestańcie z nich korzystać. Jeśli obawiacie się korzystania z Internetu, który ogranicza Waszą prywatność, to mogę Wam powiedzieć, że również do tego nikt Was nie zmusza;)

Na koniec, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do kulturalnego komentowania i wyrażenia własnego zdania w tym drażliwym temacie.

Data ostatniej modyfikacji: 25.01.2012, 11:20.

Komentarze

blog comments powered by Disqus