Artykuł

kwi 05 2010
0

Nowe zabezpieczenie DRM Ubisoftu

4 marca 2010 roku, miała miejsce premiery gry Assassin's Creed II Ubisoftu w wersji na PC. Konsolowe wydanie, zostało wypuszczone już pod koniec 2009 roku, a sama gra zdobyła wysokie noty. Dlatego oczekiwane wydanie PC cieszyło się sporym zainteresowaniem ze strony graczy. Zainteresowanie produktem było tym większe, ponieważ właśnie w tej grze, po raz pierwszy miał być wprowadzony nowy system zabezpieczeń Ubisoftu, który miał być batem na piratów. O tym jak ten system funkcjonuje w praktyce, dalej w dzisiejszej notce.

Założenia nowego DRM według Ubisoftu

Nowy DRM miał być lekiem na wielkie zło zwane piractwem i tak też właściwie stało się w istocie (przynajmniej jak na razie). Pierwszymi tytułami, które zostały wydane z nowym zabezpieczeniem były, wspomniany już Asassin's Creed 2 oraz Silent Hunter 5. O ile w przypadku drugiej gry, udało się w pewnym stopniu pokonać zabezpieczenia, o tyle w przypadku pierwszej z gier - nie. I może to być mały sukces Ubisoftu.

Idea nowego DRM jest prosta. Gracz, który chce korzystać z gier Ubisoftu, musi posiadać oryginalną kopię gry, wraz z unikalnym numerem seryjnym. Musi również posiadać konto na serwerach Ubi.com oraz stały dostęp do Internetu. Można powiedzieć, że gra na bieżąco monitoruje legalność naszej rozrywki. Dodatkowo, co jakiś czas, pewne elementy dogrywane są prosto z Internetu (pobierane). Według producenta, do zabawy wystarczy około 64kbit przepustowości łącza.

Dzięki weryfikacji legalności przez Internet, gracz zwolniony jest z umieszczania płyty DVD w napędzie po to by zweryfikować swoją kopię. Wszystko to odbywa się przez Internet. Ponadto, gra może być zainstalowana z jednego nośnika na kilku różnych stacjach, bo rozgrywka w danej chwili uzależniona jest od konta internetowego, które w danej chwili może być użytkowane tylko w jednym miejscu.

Problemy...

Już pierwszy weekend pokazał pewne ułomności systemu. W wyniku ataku na serwerów Ubi, wiele osób miało problemy z uruchomieniem gier opartych o nowy DRM, co wśród graczy, którzy zapłacili za grę, mogło rzeczywiście wywołać fale frustracji, czego sam doświadczyłem podczas próby uruchomienia Assasin's Creed 2. W tym momencie Ubi, od wielu graczy dostało żółtą, a być może od tych bardziej sfrustrowanych nawet i czerwoną.

Nowy DRM jest również sporym problemem dla ludzi, których łącze internetowe ma tendencję do awarii. Nie wiele w tej chwili potrzeba, by gra przerwała nam rozgrywkę, bo zauważyła, że nasze połączenie sieciowe ma problemy. Ponadto, czasem można spotkać problemy z dostępnością serwerów. Zwłaszcza teraz, gdy Ubi wydaje kolejne, dość dobrze oceniane gry, np. Settlers VII, które również korzystają z nowego systemu.

Poza tym, Ubi podcina sobie trochę gałąź wymagając od użytkowników posiadania łącza Internetowego, nawet po to by móc prowadzić rozgrywkę typu single player. Na pewno istnieje spora grupa graczy, którzy nie posiadają stałego połączenia internetowego, a chcieli by pograć w gry Ubisoftu, a teraz po prostu zostali pozbawieni takiej możliwości.

DRM, może również być problemem dla samego Ubisoftu. Wraz ze wzrostem liczby gier korzystających z nowego zabezpieczenia, wzrastać będą również koszty infrastruktury obsługującej ruch sieciowy generowany przez graczy. A przy dość głośnych tytułach Ubisoftu, które już wyszły albo się pojawią (Asssasin's Creed II, The Settlers VII, czy też Splinter Cell: Conviction), będzie to ruch naprawdę spory.

Miejmy tylko nadzieję, że nie doprowadzi to do podwyżek cen gier, związanych z kosztem ich utrzymania... Bo wtedy piractwo, może być niskie, ale może również drastycznie spaść sama sprzedaż gier ogółem.

...i sukcesy

A raczej sukces Ubisoftu, bo to jak narazie tylko on może święcić triumfy, w związku z nowym zabezpieczeniem, które po miesiącu funkcjonowania ma się jak na razie jako tako. Co prawda udało złamać się Silent Huntera, ale inne tytuły mają się jak na razie dobrze, a że są na tyle głośne i rozreklamowane, że i tak się sprzedają.

Podsumowanie

Problem piractwa gier komputerowych zawsze był dziwnym zjawiskiem. Bo jak można nazwać sytuację, w której ktoś kupuje komputer warty przynajmniej 3tys. zł i więcej, a piraci grę wartą w przybliżeniu 100zł. Osobiście jestem zdania, że warto wydać 100 złoty na dobrą grę co kilka miesięcy i mieć spokojne sumienie.

Rozumiem w tym momencie założenia producentów gier, którzy włożyli w produkt określone pieniądze i chcą by się one zwróciły. Ale w żadnym przypadku nie powinni oni karać za to legalnych użytkowników gier nieudolnym wdrożeniem zabezpieczenia, tak jak miało miejsce to dotychczas.

Nowe zabezpieczenie Ubisoftu ma szanse odnieść sukces (jeśli się już tak nie stało), ale musi spełnić podstawowe założenie - przeszkadzać piratom, a nie legalnym użytkownikom gier.

Data ostatniej modyfikacji: 31.07.2011, 12:09.

Komentarze

blog comments powered by Disqus